OrientAkcja - Dolina Grabii

Osada Dwa Młyny, Ldzań, 20.09. Na sobotę pewnego wrześniowego dnia zaplanowano drugą edycję rowerowych zawodów na orientację pod nazwą „Orientakcja”. Przypomnijmy że pierwsza edycja odbyła się w maju tegoż roku w Konstantynowie Łódzkim. Pomysł zaplanowano i zrealizowano z dużym powodzeniem do czego przyzwyczajają systematycznie Michał z Mateuszem – organizatorzy OrientAkcji. Bazą zawodów tym razem były południowe okolice Łodzi, a konkretnie Ldzań i Osada Dwa Młyny. Jak sama nazwa wskazuje były tam Młyny, jeden duży, drewniany i właśnie przy nim mieściło się biuro zawodów. Panowie M&M świetnie uzupełniają się tworząc znakomity duet organizatorów. Pomimo wielu szczegółów i detali składających się na organizacje rajd został przeprowadzony wzorowo. Były ładnie wydrukowane mapy, posiłek na mecie, medale i nagrody dla zwycięzców wszystkich tras i kategorii, a co również ważne wesoła i przyjazna atmosfera. Punkty stały we właściwych miejscach nawet te ulokowane w trudnych nawigacyjnie miejscach, zwłaszcza meandrach Grabii, wiele wariantów do wyboru.

Na trasie też działo się wiele. Nie obeszło się bez skrótów, przełajów rzeką czy podmokłą łąką, a także mijanek na trasie między uczestnikami. Ale po kolei. Po otrzymaniu mapy analiza rozmieszczenia punktów i wyznaczenie potencjalnych wariantów. Już na pierwszy rzut oka widać że trasa jest bardziej wymagająca niż podczas pierwszej edycji. 18 PK, większość przelotów mało oczywistych, bez wyraźnych dróg i 6,5 h na ogarnięcie tego wszystkiego.

Decyduje się jechać w kierunku N-W najpierw do PK11 położonego w meandrach Grabii. Początek jest kiepski. Przestrzelony punkt. Następny PK8 (drzewo na szczycie wzniesienia) do którego próbuje się przedostać przełajem przez las też nie idealnie. To już nie pierwszy raz początek wypada blado. Jak widać koncentracja potrzebuje czasu aby wejść na odpowiednie tory. Błędem było nie odmierzanie odległości. Duża liczba uczestników jadących jednocześnie w kierunku pierwszego punktu dodatkowo rozprasza. Potem jest już lepiej. Będąc niedaleko PK1 (drzewo przy zakolu rzeki) mijam się z jadącym od punktu Piotrem. Wówczas pojawiła się myśl, że dobrze byłoby Piotra dogonić o ile jedzie podobnym wariantem, a wtedy tego nie można było wiedzieć. Ale, gdy ponownie minęliśmy się niedaleko PK13 i PK5 stało się wielce prawdopodobne, że trasę mamy co najmniej podobną. Jadąc do PK2 z za pleców wyskakuje Przemek (2m) – mający dynamit w nogach. Aby dotrzymać jego tempa trzeba wejść na wysokie obroty. Nieopodal PK2 ponownie spotykamy się z Piotrem. Od tego momentu już do końca będzie jechać razem. PK16, PK9, PK3 z niełatwym dojazdem. Odjeżdżając z punktu między szprychy i przerzutke dostaje się gruba gałąź totalnie wykrzywiając hak i samą przerzutkę. Zmiana biegów jest bardzo utrudniona. Przy następnym punkcie udaje się uszkodzone elementy trochę wyprostować, ale niektóre biegi nadal nie wchodzą. I tak już do końca przyjdzie jechać z nie do końca sprawną przerzutką. Wracając do trasy faktyczna drożnia, a także jakość dróg nie zawsze  współgra z podkładem mapy przez co jest jeszcze ciekawiej. Dłuższą chwilę zastanawiamy się jaki wariant wybrać pomiędzy PK12 i PK6. Najkrótsza trasa prowadzi przez podmokłą łąkę bez widocznej ścieżki. Do wyboru mamy jeszcze długi objazd lepszymi drogami. Wybieramy przełaje łąką. Wysoka trawa i znaczne podmokłości dodają kolorytu przeprawie. Jazda w siodełku w tych warunkach jest niemożliwa. Przy PK6 ponownie spotykamy się z Przemkiem, który dłuższą chwilę jechał gdzieś za nami. Dalej jedziemy we trójkę, łącznie z kilkusetmetrowym przejściem Grabią. Miało to miejsce tuż za PK15. Spojrzenie Piotra, żądnego przygód, w kierunku rzeki w zasadzie wszystko mówiło. Następnie przez wysokie pokrzywy wydostajemy się z doliny rzeki. Ten wybór zabiera jednak sporo czasu i sił. Grabia niespodziewanie w niektórych miejscach dochodziła prawie do pasa. Próbując jechać najkrótszą drogą do PK4 (Kładka) natrafiamy na prywatną posesję z ogrodzeniem. Punkt jest za posesją, objeżdżamy ją lasem z kolczastym poszyciem. Skrót w kierunku kolejnego punktu położonego po drugiej stronie Grabi nie powiódł się (kolejna posesja, zarośnięta droga) i chyba dobrze. Jadąc co prawda naokoło, ale w miare komfortowymi drogami nie musimy znowu mierzyć się z wodami Grabii i nadszarpywać i tak już mocno nadwątlonych sił. Punkt znaleziony z drobną poprawką w ładnym zakolu Grabii. Dotarcie do ostatniego punktu (PK7-ambona) przychodzi gładko, choć końcówka po świeżo zaoranym polu jest mocno terenowa. Na koniec jeszcze trochę przyspieszamy licząc na dobry wynik. Na mecie zjawiamy się po 4h54m z kompletem punktów, najszybciej ze wszystkich uczestników. W nagrodę stajemy na dekoracji i odbieramy ładne, złote medale.  

Detale:

Dystans: 82 km

Suma podjazdów: 174 m

Czas: 4h54m

PK: 18/18

Miejsce: 1 (ex aequo)/71 (Open)

Wyniki: http://orientakcja.blogspot.com/2014/09/wyniki-2014-09-20-ldzan.html

Trasa przejazdu dynamicznie: http://3drerun.worldofo.com/2d/index.php?idmult%5B%5D=-253598

Moment dotarcia na mete (fot. Galeria organizatora - zdjęcia Renaty)

Sympatyczny moment - dekoracja (fot.Galeria organizatora - zdjęcia Marcina)